Obejrzałam sobie pierwszy mecz naszych chłopaków na ME, przegrany ale w sumie mniejsza. Przecież przegrać można ale trzeba walczyć. Dzisiaj nie było walki ale chyba najgorsze, że nie było ducha, nie było wiary, i nie było mocy.
Serbowie nas zmietli walecznością. Poza tym z całą pewnością na Polskę, i pewnie na wszystkie kraje co uznały Kosowo (ale na nas szczególnie) wybierają się jak na wojnę. Co zresztą słusznie. Taka pozasportowa motywacja, trener może usiąść i czas na motywację drużyny poświęcić na szukanie jakichś innych (innych od tych co miał dzisiaj) dżinsów w necie.
Ja myślę, że w trakcie turnieju ten duch może przyjść, może się wykuć drużyna ale narazie jej nie ma. Patrzę na Tkaczyka od jakiegoś czasu, i mam wrażenie, że ten doskonały piłkarz, czasem nawet genialny ( nie mówiąc o tym, że jako mężczyna bardzo tak) jest chyba dla reprezentacji wypalony. Kurde, bardzo szkoda, bo Tkaczyk w swojej najlepszej dyspozycji, waleczny, inteligentny, sprytny, byłby nam teraz strasznie potrzebny.



Dziś nie było komu tego wózka pociągnąć, zawsze robił to Szmal, zawsze dawał sygnał do ataku. Inna rzecz to strach przed odpowiedzialnością. I kiepskie początki. Już w Danii początki spotkania miewali tragiczne, zresztą to taka pięta achillesowa Wenty.
Martwię się, że to nie Tkaczyk jest wypalony, tylko ktoś inny. Zastanawiałem się jak długo bycie trenerem Vive nie będzie kolidowało z byciem selekcjonerem. Ale może się mylę. Bardzo bym chciał się mylić. Łatwo nie będzie, to wiedzieliśmy. Ale dziś tragedia. Dlaczego tak późno wszedł Wyszomirski? Kto dyryguje blokiem obronnym. Siódmiak to też był ktoś. Ale przegraliśmy nerwowością, niepotrzebnie.
Serdecznie pozdrawiam